Iv.pl
   
  Babskie Story
  Opowieść miłosna pewnego faceta
 

FACET OPOWIADA!
Moje najgorsze Walentynki!
Jak zwykłe kapcie zniszczyły moje uczucia!

 
  Ja, zwyczajny dwudziestodwulatek. Studiuję zaocznie, w tygodniu pracuję w sklepie komputerowym pewnej znanej sieci, a wieczorami dorabiam jako „złota rączka” od komputera. W ostatnim czasie liczba komputerów i laptopów znacznie wzrosła wśród mieszkańców mojego, dość licznego osiedla, a wraz z tym, wzrosła również liczba wirusów i problemów z użytkowaniem tego sprzętu, więc o liczbę”fuch” byłem spokojny.
 Jeżdziłem starą Fiestą, ale nosiłem się z rychłym zakupem nowszego auta, nawet po okazyjnych cenach, dzięki przyjażni z kumplem, który zarobkowo sprowadzał a uta z Niemiec, nadal się to opłacało. Nie skusiłem się na wyjazd do UK czy Irlandii jak większość moich znajomych, zaczęło dość mi się tu powodzić, nadal mieszkałem z rodzicami i młodszą o dwa lata siostrą. 
Imprezki, dystkoteki, po których często musiałem jechać na uczelnie, piwko z kumplami, jakieś przelotne romansiki, letnie flirciki. Słowem, zwykły, młody facet. Z biegiem czasu, zaczęło mi jednak czegoś brakować – dziewczyny na stałe. Takiej do wieczornego przytulania, do zatelefonowania bladym świtem, do towarzyszenia w życiu, która nie odejdzie, kiedy będę zmęczony, spocony i śmierdzący!
 Nie chodziło mi o sex, choć to też była ważna sprawa dla mnie, o przypadkowy sex nie było trudno, co zaczęło upewniać mnie w stwierdzeniu, że porządnych kobiet już nie ma, ale z czasem i to mi obrzydło! Byle jak, byle gdzie i byle z kim! 
Człowiek czasami nawet nie zdążył napatrzeć się na ciało, obejrzeć, podotykać jak normalny facet, a już było po wszystkim. Dla mnie te oznaki były faktem, że dążę już do jakiejś pewniejszej formy stabilizacji życiowej. 

Ona była pracownikiem kiosku, sprzedawczynią kioskową, dziewczyną z kiosku ruchu. Od poniedziałku do soboty, od szóstej rano witała gości promiennym uśmiechem oprawionym w ponętne usta, zawsze lekko muśniętym stonowanym błyszczykiem. Wraz z otwarciem okienka kiosku, rozsiewała dookoła cudowny zapach orzeżwiających perfum, wabiąc tym zaspanych i złych ludzi, stojących na przystanku autobusowym, zazwyczaj w zimnie i wietrze. 
Ona, zawsze uśmiechnięta, z długimi blond włosami opadającymi na ramiona, podawała gazety z nienagannym uśmiechem, nawet gdy treść prasy oznaczała globalna katastrofę. 


Ujrzałem ją w niezbyt ciepły sierpniowy ranek, kiedy szedłem na autobus. Kiosk był oddalony od przystanku jakieś siedem metrów, co czyniło go bardzo ruchliwym i potrzebnym punktem. Kiedy nachylając się do okienka, poprosiłem o papierosy, gumy i małą wodę gazowaną, nie zwróciłem na nią uwagi, pewny głosu starszej kobiety, która po upadłości osiedlowego warzywniaka ( ach, te przeklęte markety!), przeniosła się na kiosk, lecz gdy zgrabna i upiększona paznokciami na styl francuski dłoń podała mi sprawunki, dodając na deser przemiłe zdanie: 
- Ja też wolę gazowaną, nie ma jak spora dawka bąbelków na dobry początek dnia! 
Osłupiałem i zawstydziłem się, tak, tak, nie zdarzało mi się to od dziecka, ale poczułem jak fala gorąca otula mnie od nóg, kończąc płomiennym wylewem na policzkach.
 Po chwili oddechu odważyłem się spojrzeć n to bóstwo i znowu osłupiałem. Była śliczna. Jak posąg, jak przecudnie wyrzeżbione popiersie spoglądały na mnie niebieskie oczy, ubarwione cudnymi ustami i blond włosami.
 Oszalałem już wtedy dla niej!! Okazało się, że zastępuje chorą ciotkę, która po niedawnym owdowieniu wyjechała leczyć nerwy do sanatorium, tudzież szukać nowego męża!! Podobnie jak ja, studiowała zaocznie, mieszkała z mamą i dwoma siostrami, ojciec zmarła prę lat temu, więc było im ciężko, ale jej wrodzony życiowy optymizm nie pozwalał jej na zamartwianie się. 



   Moja Wenus z kiosku

Stała się wkrótce osiedlowym zjawiskiem, zgrozą dla kobiet ,a atrakcją dla facetów, w każdym wieku!! Osiedlowi emeryci, z ławek przenieśli się pod kiosk, gdzie od rana ucinali pogawędki na banalne tematy z przemiłą dziewczyną, która zdawała się nigdy nie tracić cierpliwości. 
Ja sam codziennie rano przed pracą wychodziłem wcześniej z domu, aby przez pół godziny z nią porozmawiać. Udostępniałem miejsca sprzed okienka tylko kupującym, aby po chwili wstawić głowę w okienko i patrzeć w te cudne oczy! 

Była bardzo rozsądną dziewczyną, lubiliśmy podobne filmy, podobne książki, wymienialiśmy się poglądami na życie, opowiadała mi co czytała w ostatnim Times-ie, Newsweeku, bo o dziwo nie czytała typowo babskich gazet, jak „rozdarte serca”, ale konkretniejszą prasę. 

Minęło parę miesięcy, a ja byłem zakochany po uszy, choć moją oblubienice widywałem tylko rano, gdy wracałem z pracy około siódmej wieczorem, kiosk był zamknięty, ale te poranne wizyty mnie zadowalały!
 Nosiłem się z chęcią zaproszenia jej na randki, ale ciągle wydawałem się sobie zbyt niedoskonały, na obcowanie z taką dziewczyną, choć wyczuwałem sygnały, że też nie jestem jej obojętny!! Oprócz osiedlowych starszych panów, podrywali ją liczni moi kumple, ale każdemu skutecznie odmawiała spotkania.
 Mijała już jesień, a ja nadal nie wychodziłem z propozycją spotkania, czekałem na przerwę świąteczno-noworoczną, aby z kumplem pojechać do Niemiec po nowe auto. Wtedy byłbym jej godzien. Nawet nie zaprosiłem jej na sylwestra, choć często mnie wypytywała o moje plany. 
Ja czekałem na Walentynki!! Wydawał mi się to najtrafniejszy dzień na naszą pierwszą i jak miałem nadzieję, nie ostatnią randkę.
 W styczniu miała egzaminy, potem ona pojechała do rodziny, aż nadszedł luty, kiedy to całe osiedle, łącznie z właścicielką kiosku z wiwatami przywitali naszą osiedlową gwiazdę. 
Mój plan ruszył! Po przemiłych powitaniach i parokrotnych rozmowach, któregoś ranka, obudziłem się o świcie i pobiegłem do kiosku.
 Było ledwo po szóstej, zazwyczaj widywałem ją około ósmej, myślałem, że będzie zaspana, ale ona już uśmiechała się w okienku, z lekkim makijażem w pastelowym kolorze, codziennie ubrana w nową bluzkę lub golfik, ozdobiony delikatnym łańcuszkiem i dobranymi do pary delikatnymi kolczykami. 
Zawsze jawiła mi się jako muza i bogini w jednym, ale zestresowany, ze spoconymi rękoma, wsadziłem głowę w okienko i durnie powiedziałem:
 
- Zbliżają się Walentynki, czy chciałabyś ten wieczór spędzić ze mną? Zapraszam do kina i na kolację!! 
Czułem się jak na egzaminie, czekając na ocenę! Wydało mi się to takie banalne, kino i kolacja!! Jaki ze mnie prostak. 
Ona zbladła na moment, pierwszy raz widziałem ją bez uśmiech, aby po chwili pokryć się dziewczęcym rumieńcem i odpowiedzieć:
 - Z największą przyjemnością z tobą spędzę ten wieczór! Będziemy mieli okazję porozmawiać spokojnie! Gorąco dziękuje za zaproszenie. 

Od tamtej pory oszalałem. Codziennie pucowałem auto, szukałem po sklepach najlepszych spodni i koszuli, kupiłem sobie na tę okazję nową kurtkę. Zarezerwowałem bilety do kina na jakąś denną komedię romantyczną, aby jej sprawić przyjemność. Stolik zarezerwowałem w najlepszej restauracji w mieście, narażając się na wyadnie w niej ponad pół pensji, ale ona była tego warta!!!
 Umówiliśmy się o szóstej pod kioskiem, gdy wyszorowany i wystrojony stanąłem z bukietem róż pod kioskiem, wyjrzała jak panienka z okienka do mnie, obdarzając mnie maślanym spojrzeniem, mówiąc: 
- Jesteś cudowny!! - Poczekaj momencik, tylko wyrzucę śmieci.

 Chciałem rzucić jej się na pomoc, ale nalegała, śmietnik był prę metrów od kiosku, a ja ręce miałem zajęte kwiatami. Patrząc jak otwiera boczne drzwiczki kiosku, myślałem: piękna, mądra i pracowita!! Skarb!! I zapewne jaka oddana w łóżku ,ha, ha, byłem chyba gotowy oświadczyć się jej tego wieczoru. 

Nagle znieruchomiałem, zbaraniałem, bukiet róż wypadł mi z rąk! Mój obiekt westchnień, moja dziewczyna marzeń, okazała się fikcją, oszustwem, mistyfikacją!! 
Choć cała jej górna część ciała była w stanie nienagannym, piękny golfik, obcisła kurteczka, makijaż, fryzura ułożona, to od pasa dół była ubrana w zwykły szary dres i laczki!!!! Nie mogłem w to uwierzyć!!! 
Dopiero teraz zdałem sobie sprawę z tego, że nigdy nie widziałem jej od pasa w dół, przypomniała mi skecze o prezenterach telewizyjnych, chodzących w kapciach po studio!! 
A ona miała na sobie zwykłe męskie kapcie, kupione na bazarze, albo w markecie z parę złotych i obrzydliwy, powyciągany dres!!! Doskonale dobrze wiedziałem, że to nic złego, że robiła to dla wygody i być może zdrowia, ale ja tego nie umiałem strawić!! 
To było dla mnie obrzydliwe i koszmarne, jakbym zobaczył nagle syrenę zamiast kobiety! 

- Kwiaty spadły na chodnik!! Oj gapcio!!- powiedziała zabawnie w drodze powrotnej ze śmietnika. Spojrzałem raz jeszcze na nią, aby się upewnić, ale nadal miała na nogach te obrzydliwe kapcie w kratke i szary dres. 
- Tylko się przebiorę i możemy ruszać!!
 
Schowałem się za kiosk i zapaliłem, choć nie chciałem tego robić przy niej, ale szok musiałem jakoś odreagować!! Chciałem uciec, zemdleć, ba, nawet rzucić się pod autobus, żeby tylko więcej na nią nie patrzeć!! 
To wzrokowe doznanie było tak obrzydliwe, że byłem gotowy zwymoitować, ale nagle zza kiosku wyłoniła się cudowna postać mojej randki, w krótkiej spódniczce i długich zimowych kozakach na obcasie! 
Wyglądała prześlicznie! Komponowała się do mnie idealnie, wysoka z długimi włosami, z nienaganną figurą, ale ja wciąż miałem ją przed oczami w laczkach i kapciach!! Cała randka była katastrofą, nie mogłem skupić się na rozmowie w samochodzie, podczas drogi do kina, choć moja oblubienica wykazała się nawet sporą wiedzą motoryzacyjną. 

Zapomniałem być dżentelmenem, mimo wcześniejszego planu, nie otwierałem jej drzwi do auta, nie zdejmowałem kurtki, nawet nie zaproponowałem popcornu przed seansem. Na filmie też nie umiałem się skupić.
 Kiedy byliśmy już w restauracji i zamówiliśmy jakieś wykwintne danie, zauważyła, że coś jest nie tak. Wymówiłem się problemami z żołądkiem i co chwilę wybiegałem do toalety. 
Nie mogłem nic przekąsić, ściskało mnie w gardle, mimo iż dziewczyna okazała się ciekawym rozmówcą. Odnajdywała się w każdym temacie, opowiadała ciekawie i rozsądnie, miała ciekawe plany na przyszłość, a gdy wstawała od stolika, widziałem łakome spojrzenia facetów, ale dla mnie była już nie do przyjęcia.
 Przekonałem ją do szybszego zakończenia wieczoru, wymawiając się nadchodzącą na mój organizm grypą żołądkową, odwiozłem ją pod dom i nawet nie odprowadziłem pod klatkę! Mimo mojego podłego zachowania, ani razu nie okazała złości ani niezadowoleni, była nadal miła i wyrozumiała. 
- Następnym razem będzie lepiej, jak tylko wydobrzejesz! Wieczór był uroczy! Dziękuję!- odparła na pożegnanie, delikatnie całując mnie na pożegnanie.
 Ale nie było następnego razu! 

Przez tydzień unikałem kiosku jak ognia, ale gdy któregoś dnia sama mnie zawołała z kiosku, zawsze odpowiadałem, że się śpieszę! Po paru tygodniach przestała mnie nawoływać i chyba zrozumiała, że się wycofałem. Było mi okropnie głupio, przykro, ale nawet nie umiałem się jej logicznie wytłumaczyć!!
 
Na szczęście po miesiącu właścicielka kiosku wróciła na dawne stanowisko, z nowym mężem jako dostawcą, a moja dziewczyna w kapciach, przeniosła się na swoją dzielnicę!! 

Kiedy któregoś spotkania z kumplami w pubie, jeden z nich oznajmił, że umówił się z laską z kiosku, spotkał ją gdzieś na mieście i zaprosił na kawę, a teraz, zauroczony jej urodą, czekał na randkę z nią, spytałem go:
 
- A czy ty wiesz, że ona chodzi w kapciach i dresie?? Kumple spojrzeli na mnie jak na dziwaka, kompletnie nie rozumiejąc o co mi chodzi!
 - I co z tego?? Każdy człowiek chodzi w kapciach??? Ty już masz dosyć na dziś tego browca!- odparł!!
 Nikt mnie nie rozumiał, skoro i ja sam siebie nie rozumiałem, ale nie mogłem przetrawić widoku pięknej dziewczyny w zwykłym, przyziemnym ubraniu. Byłem i jestem wzrokowcem!!! Jak każdy facet, najpierw podoba mi się to co widzę, co jest ładne i przyjemne dla mojego oka, to kupuję, to wybieram, a dopiero potem zastanawiam się nad innymi walorami. 
Tak samo było z moją dziewczyną z kiosku, zawsze piękna, wymalowana, w pięknych bluzeczkach, zburzyła cały mój pogląd na jej temat, prezentując się w tych laczkach i choćby była przemiła i przeurocza, dla mnie zawsze będzie babą w kapciach i dresie!!
 
Przypomniała mi się historia kumpla, który był obecny przy porodzie swojego dziecka. Po całym tym zdarzeniu nie mógł nic jeść przez dwa dni, a na widok żony uciekał. Cały ten widok był dla niego tak obrzydliwy, że dopiero po roku zaczął nabierać ochoty na dalsze współźycie z żoną!

 Dla nas liczy się opakowanie! To same ciało, ubrane w koronkową bieliznę, sexowne stringi, pasy do pończoch, wydaje nam się nowym odkryciem i mega wzmaga nasze pożądanie!! Jesteśmy wzrokowcami!! 




Ostatnie komentarze do tej strony:
Komentarz pochodzi od Olka, 01.02.2010 19:25:23:
Czytam komentarze i naprawdę się Wam dziwię, drogie Panie, przecież ten zabawny tekst to sama prawda, "nasze opakowanie" jest bardzo ważne dla nich!! to śmiało, na walentynkową randkę ubierzcie workowatą kiecke, kozaki babci, wyciągnięty sweter i beret i tak udajcie się do kina albo do knajpy, facet ucieknie, zasymuluje nawet atak woreczka żółciowego niż pójdzie z taką maszkarą do ludzi! Choćbyś miała figurę modelki i twarz Barbie, ale ubrana jak bezguście z innej epoki-przegrywasz!! Faceci to typowi wzrokowcy i uwielbiają ładne opakowania! To dla nich kupujemy niewygodne stringi i seksowną bieliznę, bo tak naprawdę najwygodniej nam w tradycyjnych damskich figach!!

Komentarz pochodzi od Selena, 12.01.2010 19:18:12:
Chłopcze życia nie znasz a już myślalam że przestraszyłes sie wózka inwalickiego ciekawe jakie z ciebie jest Bóstwo!

Komentarz pochodzi od Ania, 11.11.2009 01:20:02:
Bardzo mi się nie podoba twoje stwierdzenie, korzystałeś na maxa, ale dziewczynę już porządną byś chciał..eehh faceci

Komentarz pochodzi od Roxana 22, 04.05.2009 19:10:11:
echhh człowieku na jakim ty świecie żyjesz? to jest wrecz załosne ,jak mozna patrzec na wyglad jedynie...;-/''opakowanie'' ciekawe jakie ty masz!!!Jak tak dalej bedziesz robił to na starość przyjdzie Ci odwiedzać domy towarzyskie;p

Komentarz pochodzi od Kocurek, 15.04.2009 23:02:52:
Ty idioto! same głupoty!! i zapewniam, że nie każdy facet jest taki płytki jak Ty. Na szczęście! Mam cudownego faceta który przez sekunde widząc mnie w dresie nie pomyśląłby źle! Kobieta którą kochasz wygląda pięknie we wszystkim. I w dresiku i w seksownym ubraniu.

Komentarz pochodzi od XYZ, 06.03.2009 17:00:33:
Moim zdaniem liczy się wygląd ale przede wszystkim uczucie. Wiadomo, że każdy czasami wkłada kiepskie ciuchy. Ja np. teraz siedze w starym dresie bo zaraz ide wymieniać dętkę w rowerze ;p

Komentarz pochodzi od karolek, 07.02.2009 21:45:19:
ja jestem facetem i to chyba jakims innym bo dlamnie liczy sie serce

Komentarz pochodzi od ana, 04.02.2009 13:42:18:
ty idioto

Komentarz pochodzi od anonim, 04.02.2009 13:40:28:
A na tobie te "białe adidasy zrobiły takie rozczarowanie

Komentarz pochodzi od Ewelina 22, 24.01.2009 19:03:09:
hmm wzrokowcem powiadasz ... moim zdaniem jesteś beznadziejny... ciekawe jak Ty wyglądasz... opakowanie się liczy ... szok !!! opakowanie to może mieć pasta do zębów ....

Komentarz pochodzi od yoola19, 17.09.2008 11:20:19:
Wow! podoba mi się! bardzo fajny tekst, my babki też jesteśmy wzrokowcami, nigdy nie zapomnę jak umówiłam się z przystojniakiem ze szkoły, bardzo mi się podobał, w sobotę stał pod kinem w eleganckim sweterku, fajnych spodniach i białych adidasach! nie mogłam tego strawić! tak mnie to zraziło, że potem unikałam go jak zarazy na przerwach, a to były tylko białe buty sportowe!



Dodaj komentarz do tej strony:
Pana/Pani imię:
Pana/Pani strona:
Pana/Pani wiadomość:
 
  Copyright BabskieStory 2007-2009. Kopiowanie bez zgody autorów surowo wzbronione.  
 
Teledyski Listy nadesłane przez czytelniczki Galeria zdjęć do ściągnięcia HBI Poland Moda